Książki i pozycje z Wysp Brytyjskich

Historia książki "Ktoś we mnie", pisarki Sary Waters, wydaje się błaha. Pisarka wnosi nas jako że do Anglii w okresie powojennym. Uprzedni ustrój pozostał obalony, toteż także panowie feudalni muszą dopasować się w pionierskie anturaże. Cóż, nie wszystkim wychodzi to na lepsze. Przykładem takiej famili są Ayresowie, którzy posiadają ogromny dom który, wcześniej był wystawnym folwarkiem. Wszak obecnie dwór popada w ruinę, a to dlatego, że po  śmierci właściciela nikt nie potrafi w tej chwili zawiadywać farmą w taki sposób, aby zapewniała ona plony.

 

Mijają lata, aż pewnego dnia aż w majątku zjawia się doktór Faraday. Ten czterdziestoletni jegomość powrócił ostatnimi czasy do rodzinnej miejscowości. Co zajmujące, zachował w pamięci doskonale dwór z czasów jego okazałości. Upadjąca posesja zaczyna również wyniszczyć swoich włodarz, a być może to oni sami gubią siebie, dlatego że nie potrafią odnaleść się w różnej rzeczywistości? Poprzez ponad 200 stronic nie ma żadnej wzmianki o dziwacznych wydarzeniach, jakie rozgrywają się w domu. Wprost przeciwnie, rozumiemy dokładnie losy pojedynczych rodzin. Dowiadujemy się, jak wyglądało los feudalnej familii niegdyś, a jak wygląda ono teraz. Poznajemy relację doktora, jakiego życie zarówno łączy się z rodziną. Wskutek takiemu zabiegowi mamy możność, po pierwsze, zauważenia, jak byli panowie żyli, a po drugie można z żyć się z cała familią, co sprawia, że ich bolączki stają się naszymi. Jednak, wspomniane opisy mogą stać się wyczerpujące.

 

Nietrudno albowiem dostrzec, że analogiczne motywy były już stosowane w innych tego typu książkach. Tym samym ponowne czytanie o wielkim domu z barokowymi szczegółami i zwyczajami, które panowały wśród rodzin zamieszkujących takie domostwa, przypadkiem może być dla niektórych zmęczeniem materiału. Dodam również, że potem akcja się kształtuje, ale jeśli oczekujemy rychłych przełomów wydarzeń i energicznej fabuły, to na próżno jej tu wyszukiwać. Na wzmiankę zasługuja zarówno bohaterowie. Narratorem przypowieści jest jedyna osoba doktór Faraday, ale literatka ponad wyraz dobrze rozwinęła indywidualne profile psychologiczne postaci występujących w powieści.

 

Zasadnicze postacie cechują się wyrazistym charakterem i tylko od nas zależy, który punkt widzenia obierzemy. Lekarz Faraday to postać bystra i racjonalna , która nawet najniezwyklej  zjawisko niebywałe postara się sensownie uzasadnić. Pani Ayres to normalna feudalna kobieta, jaka po stracie współmałżonka zajmuje się swoimi dziećmi i czasem nie zauważa ich problemów. Caroline to córa Ayres, która jak doktór Faraday jest roztropną osobą. Niemniej jednak, pod wpływem osobliwych sytuacji dziewczę jest w stanie uwierzyć w przeróżne teorie. Roderric to brat wspomnianej dziewczyny, który jest głową rodziny.  W bojach zranił nogę, dźwiga też w sobie  traume pobitewną. Każda z tych postaci ma osobisty charakter i tylko od nas będzie zależało, w jaką koncepcje uwierzymy i jakie czeka nas zakończenie...Trzeba przyznać pisarce, że sposób, w jakim została napisana powieść, jest wielce giętki. Indywidualne opisy bohaterów czy posiadłości obrazują niuanse. Ewidentnie, z tego powodu akcja staje się bez tempa, ale za to nasza wyobraźnia pewniej pracuje. Taki efekt sprawia, że nawet nieduży szelest w posesji staje się realny i ma się odczucie, jakoby coś czychało się za własnymi plecami. To rzadkie uczucie w dzisiejszych czasach, ale nadzwyczaj przyjemne i pociągające.Polskie wydanie książki kwalifikuję do udanych. Ładna, nostalgiczna, a jednocześnie poetyczna okładka, na jakiej możemy widzieć nadmienioną uprzednio majątek, zwraca klimat publikacji. Niestety, nie zabrakło wpadek w postaci sporadycznych literówek, ale nie mają one większego znaczenia.
 

Po przeczytaniu tej pozycji odczuwam niejaki niedosyt, ale może jest on zdrowszy niż przesyt, jaki można zauważyć u niektórych, dzisiejszych autorów. Pomimo wszystko nie wyobrażam sobie, aby inny pisarz stworzył tego rodzaju książkę w lepszy sposób. Można napisać, że pozycja jest zdialogowana, ale w sumie taka może być. Można powiedzieć, że nie ma fabuły, ale po co ona , skoro jest potencjał.W tej książce jest  bardzo mnóstwo logiki i to zdaje się ona, jak i finał , sprawiają, że ma się przeczucie obcowania z czym? innym. Innym, ale nie w przesłaniu złym, czymś bardzo dobrym, ale po prostu  niekonwencjonalnym. Jest powieścią wybiegającą  poza normalne sztampowe ramyfasadowość i pewnie właśnie wskutek tego ta powieść przypadła mi do gustu.


Autor: Sarah Waters
Tytuł: Ktoś we mnie
Tytuł oryginalny: The Little Stranger
Wydawca: Prószyński Media
Data wydania: 2009
Kategoria: kryminał, sensacja
Liczba stron: 467
Oprawa: miękka

 

 

Express Katalog reklama

Reklama

Umieść Baner w naszych katalogach.

Sprawdź dostępność reklam.

Express Katalog reklama

Banery reklamowe

Przejdź do strony z zamówieniem.

Miejsce na reklamę/kwartał.

Reklamy banery ceny.

Tu jest miejsce na twoją

websitemediaKatalog

Miejsce na reklamę/kwartał.

Reklamy banery ceny.

Tu jest miejsce na twoją

Reklama expresstudio katalog

Copyright © 2016-2017 GlobalPress.pl  Wszelkie prawa zastrzeżone